Długi cień dużego nosa
Latem ubiegłego roku do internetu trafiły pierwsze zdjęcia promujące Maestro, film biograficzny o Leonardzie Bernsteinie, kompozytorze żydowskiego pochodzenia. Trudno było przeoczyć specyficzną charakteryzację aktora Bradleya Coopera (odpowiedzialnego również za reżyserię i scenariusz) – mianowicie sztuczny, powiększony nos. W prasie żydowskiej zwrócono wówczas uwagę, że zabieg ten może zostać odebrany jako antysemicki – zwłaszcza, że sam Cooper nie jest Żydem.
15 sierpnia opublikowano pierwszy zwiastun tej nowej produkcji Netflixa, co wywołało znacznie więcej reakcji, stając się gorącym tematem w mediach społecznościowych i prasie. W polskich mediach zabrakło co prawda pogłębionej refleksji, ale prasa amerykańska nie zawiodła i ukazało się w niej wiele przenikliwych analiz. Na łamach „Newsweeka” wypowiedziała się żydowska dziennikarka Malina Saval, redaktorka naczelna „Pasadena Magazine”, przypominając:
Notka o nosach: nie wszyscy Żydzi mają taki sam. To szaleństwo, by wskazywać na to w 2023 roku. Powszechny, etniczny stereotyp zakrzywionego „żydowskiego nosa” jest zakorzeniony w średniowiecznych próbach, podejmowanych przez społeczeństwa celem wypchnięcia na margines, zdehumanizowania i zdemonizowania Żydów – by przekształcić Żydów w czarownice. Fizjologiczne istnienie „żydowskiego nosa” zawsze było – i zawsze będzie – pseudonauką. Jednak problem „żydowskiej twarzy” wciąż istnieje, a sztuczne, żydowskie nosy – wielkie, bulwiaste czy zakrzywione -–nadal znaczą twarze nieżydowskich gwiazd filmowych, grających słynne żydowskie postaci historyczne w filmach wysmażonych przez Hollywood (np. Hellen Mirren w Goldzie)1.
Saval zwróciła przy tym uwagę, że jeśli w broadwayowskiej produkcji Człowieka słonia Bradley Cooper nie nosił żadnej protezy grając rolę Josepha Merricka – człowieka o silnie zdeformowanym ciele – to nie potrzebuje jej również, by grać Żyda.
W mediach społecznościowych o problemie z Maestro pisał Michael Rubenfeld – aktor i twórcy teatralny (o jego działalności artystycznej w Polsce można przeczytać w numerze 1/20232). W swoim najsłynniejszym działaniu – performansie Żyd na Szczęście – zwrócił uwagę na antysemicki charakter przedstawienia Żyda z pieniążkiem. Choć w efekcie władze Krakowa ograniczyły sprzedaż takich wizerunków w przestrzeni publicznej, to „Ulice Kazimierza jednak wciąż zalewają wizje quasi-żydowskości: restauracje, bary, sklepy, hotele, imprezy i wycieczki. Większość tych ofert ma niewiele wspólnego z autentyczną kulturą żydowską i dotyczy głównie wykorzystania żydowskości jako dekoracji w celu przyciągnięcia biznesu”. Dlatego tym roku w ramach FestivALT Rubenfeld przygotował wystawę The Lucky Jew Shop – „odpowiedź na żerowanie na pamięci pomordowanych w Zagładzie”3. Jako osobę czułą na antysemickie stereotypy, poprosiliśmy go o zabranie głosu w sprawie problematyczności filmu Maestro.
Michael Rubenfeld: „Decyzja pozbawiona wrażliwości”
Tak jak to widzę – problem nie polega na tym, że osoba nieżydowska gra postać żydowską. Choć uważam, że byłoby miło, gdyby więcej Żydów grało role żydowskie, to koniec końców żydowskość to religia, a nie rasa. Problemem jest dla mnie decyzja podjęta przez Bradleya Coopera, by użyć sztuczny nos, aby bardziej przypominać Leonarda Bernsteina. Nie rozumiem, dlaczego uznał, że jest to konieczne.
Gdy Joaquin Phoenix zagrał Johnny’ego Casha – inną ikoniczną postać z rzucającym się w oczy nosem – nie użyto wówczas żadnej protezy. Nie przypominam sobie choć jednego komentarza odnoszącego się do tego, że Phoenix nie wygląda jak Cash, czy tego, by ktoś się tym w ogóle przejmował. Obchodziła nas raczej siła jego występu i historia Johnny’ego Casha, która nie miała nic wspólnego z jego nosem.
W przypadku Bernsteina – Bradley Cooper mógł równie dobrze odegrać tę rolę bez przedłużania swojego nosa. Dodam może jeszcze, że nosa w zasadzie niedużo mniejszego od tego, który miał Bernstein. Dlaczego zatem poczuł, że musi tylko wydłużyć sobie nos? Dlaczego nie zmienił reszty wyglądu, by upodobnić się do Bernsteina, tylko nos?
Będąc Żydem trudno jest nie powiązać takiej decyzji z pragnieniem, by Cooper wyglądał bardziej żydowsko. Istnieje długa i mroczna historia identyfikowania Żydów z dużymi nosami. Wiele antysemickiej propagandy ukazywało „Żyda” z dużym i często zakrzywionym nosem. To obraz odciśnięty w straumatyzowanych umysłach wielu Żydów na świecie. Tak więc Cooper noszący nos (który w dodatku wygląda moim zdaniem głupio) wyraźnie sygnalizuje wszystkim widzom żydowskość Bernsteina i trudno byłoby, aby nie prowokował Żydów i przywoływał historię antysemityzmu. Choć nie wierzę, by taka była intencja Coopera, to ta decyzja jest pozbawiona wrażliwości. Bo oto widzimy słynnego aktora Bradleya Coopera noszącego duży nos (i żadne inne protezy) i niemożliwe jest, by to odzobaczyć. Z punktu Żyda niemożliwe jest, aby ten nos nie zdominował postrzegania niektórych Żydów.
Nos nie wnosi nic znaczącego do filmu, a zważywszy na drażliwą historię – moim zdaniem aktor nie powinien podejmować decyzji, by go założyć. Nikt by nie powiedział „Ale jego nos nie pasuje”. Słyszałem, że rodzina Bernsteina zaakceptowała użycie protezy i uważa, że i sam Bernstein by na nią przystał. W ostateczności to dobrze, że nie poczuli się urażeni, ale nie oznacza to, że inni się tak nie poczują z powodu dużego sztucznego nosa Coopera. I uważam, że będą w tych uczuciach usprawiedliwieni.
Premiera filmu Maestro na platformie Netflix w Polsce jest planowana na 23 grudnia 2023 roku.
Oprac i tłum. Marek S. Bochniarz
1M. Saval, J. Sneider, Is Bradley Cooper's Prosthetic Nose Antisemitic?, „Newsweek”, 17.08.2023, https://www.newsweek.com/bradley-cooper-leonard-bernstein-nose-jewish-movie-1820409
2M. Bochniarz, Życie żydowskie w Polsce, [w:] „Miasteczko Poznań” 2013, nr 1, ss. 112-125.
3https://festivalt.com/event/lucky-jew-shop/








