Międzynarodowy Dzień Tłumacza 2024: Zbigniew Dmitroca o przekładaniu poezji Osipa Mandelsztama

Data wydarzenia: 
30 wrzesień 2024
Zbigniew Dmitroca

W numerze „Miasteczka Poznań” 1-2/2024 ukazały się wiersze Osipa Mandelsztama w przekładzie Zbigniewa Dmitrocy. Z okazji Międzynarodowego Dnia Tłumacza ten współpracujący z naszą redakcją autor opowiada o swojej długiej relacji z twórczością poety.

– Z poezją Mandelsztama, najpierw w przekładach, później w oryginale, zetknąłem się jeszcze w latach licealnych w Zamościu. Nie ukrywam, że głównym powodem, który mnie do niej przywiódł był tragiczny los poety. Jeśli mnie pamięć nie myli, pierwsze próby tłumaczenia podjąłem na pierwszym roku polonistyki w Lublinie. Jeden z ówczesnych przekładów po przeszło trzydziestu latach zrobiłem na nowo, to wiersz „Dano mi ciało…”.

Innym wierszem, do przekładu którego powróciłem po przeszło trzydziestu latach jest wczesny epigramat „O niebo, niebo…”. Przekład ukazał się drukiem w „Literaturze na Świecie” w 1989 roku, ale ciągle nie dawał mi spokoju i w końcu postanowiłem go poprawić. W pierwszej parze rymów udało mi się zachować rym niedokładny, podobnie jak w oryginale.

W zestawie tłumaczeń opublikowanych w „Miasteczku Poznań” są dwa inne wiersze, które nastręczyły mi sporych trudności i były wielokrotnie poprawiane: „Żałosnym tłumem, niczym owce…” i „Kiedy w ciszy pustelni i na forum miejskim…”. Pierwszy szlifowałem co najmniej dziesięć lat, drugi ponad trzydzieści. Na dobrą sprawę gros moich przekładów z Mandelsztama ma długą historię, dopiero w ostatnich latach kilka powstało „od ręki”, wśród nich „Leningrad”, tłumaczony wcześniej przez mojego mistrza Seweryna Pollaka, później przez Stanisława Barańczaka. Okazało się, że jest miejsce na kolejny przekład, który wcale nie idzie po śladach poprzedników. Ze względu na rymy męskie, które zdecydowałem się zachować, przekład nie był łatwy, niemniej udało mi się go zrobić za jednym podejściem, później tylko delikatnie go doszlifowałem. W swoim dążeniu do perfekcji nie jestem odosobniony.

Po wielu latach swoje przekłady z Mandelsztama cyzelował i przerabiał też Stanisław Barańczak. W jego przypadku to dążenie do ideału nie zawsze przynosiło pożądane rezultaty i wśród tłumaczy panuje opinia, że pierwsze warianty tłumaczeń są na ogół lepsze. O tym, że perfekcjonizm nie zawsze przynosi pożądane efekty, pisał Stanisław Witkiewicz w książce o Aleksandrze Gierymskim. Oglądał on słynny obraz „W altanie” zanim malarz pociął go na części. Według Witkiewicza było to arcydzieło, które autor, nie mogąc się zatrzymać w dążeniu do perfekcji, przemęczył i zniweczył, i próbując je ratować, ostatecznie pociął. Tłumacze mają zdecydowanie łatwiej. Przekład zawsze można przywrócić do wcześniejszej wersji. 

© Copyright 2014