Premiera spektaklu „U mnie zawsze wszystko dobrze” w Gnieźnie
Elżbieta Depta powraca do Teatru Fredry w Gnieźnie, gdzie w 2017 roku wyreżyserowała Solaris na podstawie powieści Stanisława Lema. Dziś prapremiera jej autorskiego projektu U mnie zawsze wszystko dobrze, przy którym pełni szereg ról, odpowiadając nie tylko za tekst i reżyserię, ale i dramaturgię i kostiumy. Został zrealizowany z okazji 80. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, a tekst do niego został stworzony w ramach Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
– Jak tylko nam go zaproponowała to wiedzieliśmy, że musimy go zrealizować. Nie wyobrażaliśmy sobie też innej przestrzeni gdzie tę historię można opowiedzieć niż Parowozowni w Gnieźnie. Chcieliśmy zrobić coś pośredniego pomiędzy spektaklem teatralnym a projektem performatywnym. Projekt spodobał się również panu marszałkowi, ponieważ dostaliśmy na niego osobny grant, za co dziękujemy – zaznaczają gospodarze.
U mnie zawsze wszystko dobrze to spektakl o historii miłosnej, która faktycznie wydarzyła się w Auschwitz. Podczas wtorkowej konferencji prasowej Depta przybliżyła, w jaki sposób dotarła do podjętej w przedstawieniu historii i jakie lektury prowadziły ją w trakcie pisania scenariusza: – Ta historia już od dawna za mną chodziła. Mój śp. tato bardzo interesował się II wojną światową. Dorastałam mając do dyspozycji dwie gabloty książek na ten temat, o Auschwitz i wszystkim, co z tym związane. Dotarłam do książki Ucieczki oświęcimskie, w której zostały opisane różne ucieczki z obozu. Ta ucieczka jest wyjątkowa na tle wszystkich, ponieważ nie była w żaden sposób motywowana politycznie, wspierana z zewnątrz – była to ucieczka z miłości. Najlepiej została opisana w książce Anus mundi Wiesława Kielara – powiedziała.
Jeszcze na studiach reżyserskich miała pierwsze podejścia do tego tematu. Doczekały się one prezentacji na Międzynarodowym Festiwalu Due Mondi w Spoleto. – Cały czas czułam jednak niedosyt. Bohaterstwo i postawy tych ludzi bardzo rezonują z naszą współczesnością. Ich historia, która nadaje się moim zdaniem nie tylko na spektakl, ale i na film, wręcz hollywoodzki, powinna zostać opowiedziana. Dotknęła mnie, a że mam taką możliwość – to chcę ją przedstawić na scenie. Mogłam to uczynić dzięki Teatrowi Fredry – zaznaczyła.
Współautorem U mnie zawsze wszystko dobrze jest Maciej Szymborski, który odpowiada w nim za przestrzeń wizualną i udźwiękowienie przedstawienia. – Przestrzeń dźwiękowa jest tworzona poprzez wywoływanie muzyki z taśmy. Są też fonosfery, czyli rejestrowane dźwięki aktorów, głosy przetwarzane i puszczane jako element muzyczny. Jest również i stricte muzyka, specjalnie przeze mnie skomponowana – wyjaśnił. Poza tym, twórcy przesłuchali nagrania KZ Musik (muzyki skomponowanej w obozach koncentracyjnych).
Z tzw. pieśni obozowych sięgnęli po Auschwitz Lied. – To piosenka śpiewana przez Polaków, Czechów, Niemców, którzy przebywali w obozie w Auschwitz. Te piosenki mają głębokie znaczenie, bo pochodzą z historii Auschwitz, ludobójstw, melodii które przetrwały bardzo ciężkie czasy. Ma to też znaczenie dosyć symboliczne dla tego przedsięwzięcia. Co też bardzo istotne, sięgnęliśmy po Marsz Radetzkiego do sfery ucieczki, w naszym bardzo autorskim wydaniu. Bo muzykę tworzę nie tylko ja, ale i aktorzy, w ścisłej współpracy. To proces bardzo kreatywny, twórczy – dodał Szymborski.
W projekt zaangażowany jest również Dawid Stube – wybitny fotograf teatralny, od wielu lat współpracujący z Teatrem Fredry. W tym przypadku nie jest jedynie fotografikiem, ale i autorem oprawy wizualnej przedstawienia. – Pokazałem niesamowitą historię Mally i Edka. Jak wiecie państwo, kończy się ona źle, ale w mojej historii jest nadzieja. Pokazałem moment ucieczki. Z Magdą i Krzysztofem doskonale mogliśmy się zrozumieć podczas sesji. Ta historia bardzo [nas] wzruszyła pod kątem tworzenia i bardzo fajnie, że te fotografie mogę pokazać. Zapraszam serdecznie, bo to będzie coś niezwykłego i warto poświęcić czas na ten spektakl – powiedział.
W głównych rolach – Mally Zimetbaum i Edwarda Galińskiego – występują gościnnie Magdalena Sildatk i Krzysztof Żarowski. – Nie słyszałam wcześniej o tej historii, bo – jak powiedziała Ela – jest ona dosyć nieznana. To, co opowiadamy – wydaje mi się, że jest zupełnie poza moim pojmowaniem. Kieruję się wyobraźnią i empatią, ale to bardzo trudne. Jest to po prostu niewyobrażalne. Staram się z wrażliwością i dużym szacunkiem do Mally opowiedzieć historię jej i Edka, zrobić to jak najlepiej i jak najprawdziwiej. Jeśli chodzi o przestrzeń [parowozowni] – czuję się tu wspaniale, bo to partner. Ta przestrzeń jest niesamowita. Mam poczucie, że jak tylko się tu przenieśliśmy, to zaczęło inaczej się nam pracować i grać. Bardzo się cieszę, że ta przestrzeń została znaleziona i zaadaptowana dla nas. Jest wspaniała – przyznała aktorka.
– Ja oczywiście też nie słyszałem o tej historii, ale zakochałem się w niej. Jest przepiękna i to aż nieprawdopodobne, że coś takiego się wydarzyło w obozie. Jeśli chodzi o pracę, to dla mnie dużym wyzwaniem jest pokazanie prawdziwej miłości. Bo chyba to jest najcięższe w oddaniu. Najbardziej wzrusza mnie osobiście, jak aktor na scenie pięknie i prawdziwie mówi „kocham cię”. Oczywiście całą tę sytuację w obozie pomagają zrozumieć różne dokumenty, czytanie świadectw. Nie jest to łatwe i często po spektaklu muszę oczyścić głowę, żeby z tych emocji, negatywnych też, odejść. Przestrzeń jest niesamowicie inspirująca i bardzo się cieszę, że mogę tutaj grać – dodał Krzysztof Żarowski.
oprac. Marek S. Bochniarz
U mnie zawsze wszystko dobrze
Tekst, reżyseria, dramaturgia, kostiumy: Elżbieta Depta
Muzyka i udźwiękowienie: Maciej Szymborski
Aranżacja przestrzeni, światła: Elżbieta Depta, Maciej Szymborski
Oprawa wizualna, fotografie: Dawid Stube
Przygotowanie wokalne: Natalia Braciszewska
Asystent reżysera: Michał Karczewski
Obsada: Zuzanna Czerniejewska-Stube, Katarzyna Kalinowska, Iwona Sapa, Magdalena Sildatk (gościnnie), Bogdan Ferenc, Michał Karczewski, Maciej Hanczewski, Maciej Hązła, Krzysztof Żarowski (gościnnie)
Inspicjent: Jolanta Skawina
Prapremiera 9 maja 2025 r. o godz. 19 w Parowozowni w Gnieźnie







