Na pewno jestem najmniej upoważniona do pisania wspomnień o panu
Stanisławie Wygodzkim. Bo ani koleżanka, nawet trudno powiedzieć,
że znajoma – w Tel Awiwie w pierwszej chwili mnie nie poznał,
ani to samo pokolenie, znaliśmy się – też gromko powiedziane, a więc
„znaliśmy” się z Działu Literackiego Polskiego Radia. Pan Wygodzki,
poeta tej rangi, że nawet w okresie stalinowskim nie musiał odsiadywać
godzin pracy ani godzin zebrań, i ja – na praktyce studenckiej, pisząca
głównie zapowiedzi w stylu –„w słuchowisku wystąpili…”.
Wydawać by się więc mogło – no, dokąd leziesz, są ludzie, którzy
go świetnie znali, przyjaźnili się, kochali, znają ważne lub zabawne