Oskarżenia o mord rytualny w Skórczu, Dobrzyniu i Chojnicach
Zdumiewające, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku nadal
pojawiały się oskarżenia i pogłoski o morderstwach rytualnych z udziałem Żydów.
Znanych jest jedenaście polskich miast, gdzie odnotowano takie posądzenia: Dobrzyń,
Wągrowiec, Pyzdry, Sochaczew, Zduńska Wola, Grodzisk Mazowiecki, Dąbrowa, Luciany
(pod Wilnem), Zaklików, Rzeszów, Strzyżów1. W niniejszym tekście skupimy się jedynie
na regionie Pomorza i na sprawie oskarżeń o mord rytualny w Skórczu (cofając się do
wieku XIX), Chojnicach (1900 r.) i w Dobrzyniu, czyli w stosunkowo współczesnych
czasach, bo w roku 1926. Ta ostatnia sprawa była jedyną w okresie międzywojennym
na terenie województwa pomorskiego. Szybko nabrała rozgłosu, budząc zainteresowanie
prasy i okolicznej ludności podatnej na rozpowszechniające się plotki i najbardziej
niedorzeczne tezy. Zacznijmy jednak od wydarzeń, które miały miejsce 140 lat temu.
Rozczłonkowane ciało syna krawca w Skórczu
W nocy z 21 na 22 stycznia 1884 roku na obrzeżach wsi Skórcz w ówczesnych Prusach
Zachodnich został brutalnie zamordowany czternastoletni Onufry Cybula, syn krawca.
Straszliwie okaleczone ciało znaleziono w rowie rzecznym pod mostem. Pierwszym,
który odnalazł rozczłonkowane zwłoki chłopca, był Hiacynt Dubiela. Rany po bliższych
oględzinach przedstawiały się następująco: nogi były odcięte od tułowia, brzuch rozpruto,
gardło zostało rozcięte na całej długości, na prawym ramieniu pozostawiono głębokie
rany, na głowie zaś dokonano głębokich nakłuć. Przy ciele nie odnaleziono obu ud oraz
języka, sprawca usunął także wszelką odzież ofiary. Ciało zostało przez mordercę obmyte,
przez co nie pozostały na nim krwawe ślady, dodatkowo okazało się, że zwłoki pozbawiono
krwi4. Na miejscu odnaleziono tylko ślad wozu i końskich kopyt, które prowadziły
do wsi w pobliże domu Żyda Hermana Josephsona. Podejrzenia natychmiast padły na ludność żydowską, a zwłaszcza na kupca Hermana. Richard, śledczy kryminalny przybyły
z Gdańska, rozpoczął wyjaśnianie sprawy od przesłuchań mieszkańców Skórcza.
Okazało się, że niejaki robotnik Mańkowski w nocy z 21 na 22 stycznia widział postać
niosącą na plecach ciężki worek. Osoba ta wydała mu się podobna do Josepshona. Na
podstawie jego zeznań Żyd został aresztowany. Zastanawiające, że mało wiarygodne
zeznanie jednego człowieka zadecydowało o zatrzymaniu podejrzanego i osadzeniu go
w areszcie śledczym przy sądzie okręgowym w Starogardzie. Na szczęście dochodzenia
nie przerwano, a policja wyznaczyła 300 marek nagrody za złapanie mordercy.
W Skórczu okoliczna ludność wymieniała między sobą plotki i domysły na temat
morderstwa. Wśród spekulacji o napaści rabunkowej czy też morderstwie w celu pozyskania
tłuszczu ludzkiego, który spalany w lampce skutecznie usypia, ułatwiając „pracę”
złodziei, pojawiła się plotka, bliska przekonaniu, że dokonano mordu rytualnego. Według
tej wersji Żydzi złapali chłopca i zamordowali, by wytoczyć z jego ciała krew i dodać
ją do macy. Atmosfera w okolicy stała się jeszcze bardziej napięta, gdy okazało się, że
aresztowany został drugi Żyd także podejrzany o morderstwo Cybuli. Był to rzezak Boss,
u którego w czasie rewizji znaleziono naczynie wypełnione krwią, co stało się podstawą
jego zatrzymania. Śledczy uznali, że to krew ludzka, podczas gdy przesłuchiwany twierdził,
iż to krew wołu pochodząca z uboju rytualnego.
Wkrótce do Skórcza na miejsce zbrodni przybył z Gdańska prokurator Martins, aby
dokonać szczegółowych oględzin i przesłuchać świadków. Sytuacja bowiem zaczynała się
komplikować. Krążyły fałszywe opowieści, jakoby w domu Josephsona w trakcie rewizji
znaleziono zakrwawiony nóż rzeźnicki. Inna wersja głosiła, że za 500 marek zabił on
dziecko z grupą innych Żydów. Głoszono również, że w więzieniu Josepshon przyznał
się do zamordowania Cybuli, motywem miała być konkurencja kupiecka. Twierdzenie
to było bezpodstawne, ponieważ w późniejszym toku dochodzenia ustalono, że osoby
te nie utrzymywały kontaktów handlowych i nigdy nie doszło między nimi do zatargu.
W ciągu tygodnia od ujawnienia morderstwa w całej okolicy, we wsiach i miasteczkach
głośno mówiono tylko o żydowskim mordzie rytualnym. Władze i niektórzy dziennikarze
relacjonujący sprawę obawiali się wybuchu zamieszek antyżydowskich (opierano
się na doświadczeniach ekscesów antysemickich z lat 1881–1882, które miały miejsce
na terenie niedalekiej prowincji pomorskiej) . Siła przesądu była jednak większa niż
racjonalne myślenie i w kilku miejscach wokół wsi Skórcz doszło do napaści na Żydów.
(...)
