Najazd chuliganów na jarmark w Krotoszynie

(tłumaczenie Krzysztof Modeslki)

Najer Folksblat, 21 stycznia 1932
Grupa chuliganów bije i rabuje w Krotoszynie żydowskich drobnych
handlarzy z Łodzi

Drugi łódzki związek drobnych handlarzy (Stare Miasto 10) przysłał nam następujący
komunikat:
We wtorek 19 stycznia odbywał się jarmark w Krotoszynie, województwo poznańskie.
Otrzymaliśmy stamtąd smutną wiadomość.
Prezes poznańskich handlarzy objazdowych doniósł, że był naocznym świadkiem
tego, co zdarzyło się w Krotoszynie około dwunastej w południe. Kiedy targ właśnie się
zaczynał, rozległy się okrzyki „Hura, na Żyda!” i w ciągu piętnastu minut pojawiło się
mnóstwo chuliganów. Od razu rzucili się na stragany żydowskich handlarzy ulicznych,
rabując wszystko, co było.
Policja, która była nieliczna, nie zdołała przeciwstawić się wielkiej grupie chuliganów,
więc była zmuszona wezwać strażaków.
Poobijani handlarze żydowscy ledwo uszli z życiem.
Według różnych pogłosek napad miał być skutkiem podjudzenia ze strony miejskich
kupców.
Dajemy listę poszkodowanych (tylko z łódzkiego związku handlarzy):
Prezes Zusman Szpajzer, Zgierska 13
Wolf Salamin, Limanowskiego 22
Alter Grosman, Aleksandrowska 16
Abraham Talelman, Brzezińska 26
Note Abzal, Ogrodowa 10
Rachmiel Epsztajn, Zawiszy 38
Josef Morgensztern, Papiernicza[?] 26
Mendel Szmukler, Brzezińska 5
Szamaj Kozłowski, Młynarska 7
Jakob Cwejganbojm, Brzezińska 18
Hana Arenbach, Ogrodowa 10
Chaim Zejdel, Główna[?] 60
Mejlech Zylberberg, Łagiewnicka 9
Hilel Korn, Aleje 1 Maja 39
Szkody były wielkie.


Kaliszer Woch, 22 stycznia 1932
Rabunek na targowisku w Krotoszynie
We wtorek na targu w Krotoszynie doszło do obrabowania kupców i straganiarzy.
Punktualnie o dwunastej, kiedy handel idzie pełną parą, niespodziewanie pojawiła
się zgraja napastników, którzy oblegli cały rynek i zaczęli rabować towary ze sklepików
i straganów.
Grupa napastników była tak liczna, że nie było sposobu, by się im przeciwstawić.
Nie stanowiło to dla nich różnicy, czy ktoś jest Żydem, czy nie. Wybili mnóstwo szyb
w sklepach. Dziewięciu krotoszyńskich policjantów nie było w stanie poradzić sobie
z taką liczbą napastników. Zaalarmowano straż pożarną, która rozwinęła węże, żeby
rozpędzić ich, polewając wodą.
Nastąpiło ogromne zamieszanie, rozległy się głosy wołających o pomoc biednych
przekupniów widzących porozrzucane i deptane towary stanowiące cały ich majątek.
Nastąpił niedający się opisać bałagan, wszędzie walały się wymieszane z błotem towary.
Z daleka widać było latające buty, materiały, skóry, rolki papieru, cebulę, jabłka […].
Krzyczano pod niebiosa. Policja nie chcąc odpowiadać za pozostawione towary, kazała
spakować, co tylko się da.
Bardzo ucierpieli obrabowani szewcy, wielu z nich do domu wróciło z pustymi rękami.
Oczywistym jest, że przy takim zamieszaniu nie da się od razu podać szczegółowych
informacji, gdyż każdy myśli tylko o tym, żeby uchronić coś z towaru i uciec.
Kaliszer Lebn, 22 stycznia 1932
Napaść na żydowskich handlarzy w Krotoszynie
Zrabowany dobytek Żydów – policja i strażacy walczą z napastnikami
W miniony wtorek w Krotoszynie odbywał się jarmark, na który zjechało wielu żydowskich
kupców, w tym kupcy z Kalisza.
(...)

© Copyright 2014