Jehoszua (Stanisław) Wygodzki
Prosił, by nie czytać jego wierszy „potajemnie pisanych
nocą”. Ostrzegał przed upiorami pamięci. Za dużo w nich
śmierci, pisał. A jednocześnie szukał czytelników, pytając
z rozpaczą: Czy zechcecie je kiedyś przeczytać, te
wypełnione dławionym płaczem? Natan Gross pisał o nim:
autor żydowskich trenów. Urodził się w Będzinie, nazywał
się Stanisław Wygodzki.
Wiele lat temu o Wygodzkim opowiadali mi Ryszard Loew i Natan
Gross. W polskojęzycznym życiu literackim w Izraelu był bowiem
autor Drzewa ciemności1 jedną z ważniejszych postaci. Intrygującą,
podziwianą, ale chodzącą własnymi ścieżkami. Gdy zmarł, jego przyjaciele
wydali w 1992 roku w Tel Awiwie „zeszyt pamięci” dedykowany
Wygodzkiemu, pracę zbiorową pod redakcją Krystyny Bernard. W kilku
zdaniach otwierających zeszyt autorzy tekstów w nim zamieszczonych
pisali: „Zeszyt pamięci o Stanisławie Wygodzkim ukazuje się dzięki
przyjaciołom Poety i Jego twórczości, staraniem grona polskich Żydów
w Izraelu. Zamiast kwiatów na grób, którego nie ma, bo wiele, wiele lat
temu wybrał bezgrobie. Twórca bezgrobny, który nie umiał i nie chciał
zapomnieć bezgrobia milionów Żydów, spopielonych przez nieludzką
nienawiść”.
Wśród nazwisk subskrybentów odnajduję wiele bliskich mi osób.
To Miriam i Hanan Akavia, Anna Ćwiakowska, Wanda i Eleazar Feuerman,
Łucja Gliksman, Jehuda Kornblum, Maria Lewińska, Sonia
Mandel, Ada i Edmund Neustein, Soszana Raczyńska, Mieczysław
Rolnicki, Jael Schalitt. Kilka z wymienionych widnieje także w spisie
treści, bo na łamach zeszytu osobiście wspominają poetę. Są też
w tomie zamieszczone fragmenty listów pisanych z całego świata do
Wygodzkiego w opracowaniu Loewa. Pisanych między innymi przez
Mieczysława Jastruna, Juliana Tuwima, Juliana Przybosia, Aleksandra
Wata, Władysława Bartoszewskiego, Wisławę Szymborską, Andrzeja
Vincenza, Jerzego Zagórskiego.
W innym tekście Loew opisuje, jak sobie radził w Izraelu poeta, który
Polskę opuścił w styczniu 1968 roku2. Szuka więc jego śladów obecności
w języku hebrajskim, ale i odnajduje je także w gazetach wydawanych
w Izraelu w języku polskim. Przypomina, że gdy Wygodzki przyjechał,
z wielkim uznaniem przyjęto jego decyzję, by swoje przybrane imię Stanisław
poprzedzać imieniem Jehoszua. A przyjęto go w Izraelu bardzo
serdecznie – pisze Loew. Natychmiast został przedstawiony hebrajskim
pisarzom, pomagano mu w publikacji przekładów hebrajskich wierszy,
pisywano o nim artykuły, zapraszano do radia. Szybko też został przyjęty
do Związku Pisarzy Hebrajskich, wstąpił do PEN Clubu. Już po roku został
laureatem dwóch ważnych nagród: nagrody Związku Byłych Więźniów
Bergen-Belsen (1969) i Nagrody Państwowej im. prezydenta Zalmana
Szazara dla nowo przybyłych do kraju pisarzy.
(...)
