Miasto osobą
MIASTO OSOBĄ
Wiele tekstów napisano o Jerozolimie: od artykułów
i relacji podróżniczych, poprzez powieści
i wiersze, po opracowania naukowe i rozprawy
teologiczne. Pojawia się ona jako symbol i punkt
odniesienia w pismach autorów i autorek z całego
świata (wspominałam już na łamach „Miasteczka…”
o jej znaczeniu np. w tekstach argentyńskiego
pisarza Jorge Luisa Borgesa). Nie dziwi więc, że
brytyjski pisarz i dziennikarz Matthew Teller rozpoczyna
swoją książkę od zdania: „Każdy z nas
ma swoją Jerozolimę”. Autor przedstawia więc
swoją Jerozolimę, opowiadając o ludziach, którzy
ją zamieszkują i którzy nadają jej niepowtarzalny
charakter i niezwykły koloryt. Udzielając głosu
mieszkańcom, Teller próbuje opowiedzieć czym
(lub kim, bo cytując Johna Tleela „Jerozolima
jest żywą osobą”) to miejsce właściwie jest. Ale
ponieważ narracje o Jerozolimie to mieszanka
faktów i zmyśleń, historii i fikcji, nie dostaniemy
jednoznacznej i konkretnej odpowiedzi na
pytanie o tożsamość tego największego miasta
Izraela (warto dodać, że przez „Jerozolimę” Teller
rozumie przede wszystkim Stare Miasto, „czyli
obszar otoczony szesnastowiecznymi murami”).
„Dziesięć tysięcy metafor próbowało uchwycić
istotę Jerozolimy” – zauważa pisarz, tworząc obraz
miasta przede wszystkim ze słów jej mieszkańców.
Zdaje się, że Teller chce wyjść poza „jedną
narrację o Jerozolimie”, przysłuchuje się opowieściom
(a my słuchamy razem z nim), ale „zamiast
umieszczać […] tyle samo historii żydowskich,
co wszystkich innych”, oddaje głos „tym, którzy
startują z mniej uprzywilejowanej pozycji”. Są
tu więc historie opowiadane przez kobiety i mężczyzn
mających korzenie palestyńskie, indyjskie,
afrykańskie, ormiańskie. Patrzymy na Jerozolimę
oczami właścicieli kramów, sprzedawców warzyw
i pamiątek, lokalnych wytwórców chałwy i soków,
zmagających się z niełatwą codziennością uwikłanego
w historię i politykę miasta.
Teller nie pisze klasycznej biografii, rozczarują
się więc ci, którzy po lekturze oczekiwać będą
chronologicznej opowieści od najdawniejszych
czasów po dziś dzień i usystematyzowanej wiedzy
o kolejnych perypetiach miasta, jego wzlotach
i upadkach. Jeśli jednak ktoś lubi powolne snucie
gawędy, przetykane dygresjami i wrażeniami,
zapachami, smakami i dźwiękami, to na pewno
będzie zadowolony. Wielowątkowość tekstu Tellera
wynika z różnorodności samej Jerozolimy
i z uważnych obserwacji pisarza, który o mieście
pisze z czułością i wzruszeniem, mimo że przecież,
jak pisze w zakończeniu: „Jerozolima nie jest
moim miastem i nigdy nie będzie”. Być może ten
status przybysza z zewnątrz pozwala Tellerowi
opisać to miejsce „dla jednych święte, dla innych
znienawidzone”, jak czytamy na okładce, w sposób
ciekawy i niebanalny. Nie sposób jednak zapomnieć,
jak konstatuje sam autor, że „cokolwiek
tu widać, nie jest tym, co dzieje się naprawdę”.
Magdalena Szkwarek
Matthew Teller
Jerozolima. Nowa biografia starego miasta
przekł. A. Halbersztat i K. Makaruk
Kraków, Znak 2024
