Ida Chwoles "NO TITLE". Wystawa w Toruniu
O sobie samej mówi niewiele, zdawkowo, niechętnie… Pewnie dlatego, że słowa są
medium ograniczonym – czasem niosą ogromny ładunek, a czasem są puste jak
wydmuszka.
Co innego – zdjęcia.
Dla tych, którzy prawdziwie patrzą (a nie tylko widzą), niosą więcej niż tysiące słów.
Przekazują to, co niewypowiedziane.
Jej zdjęcia robione są prawie zawsze „z zaskoczenia”, chwytają ulotne ułamki sekund
– jakże znaczące, bo przecież życie składa się z drobiazgów – przelotnych spojrzeń,
ukradkowych uśmiechów, zaciśniętych ust, zmarszczonego czoła. Życie składa się z dziecięcości,
młodości, starości, z drzew, lotu ptaków, chmur, odbić w szybie i lustrze, z picia
kawy i gry w piłkę, z wizyt u fryzjera, oczekiwania na pociąg, pogaduszek z sąsiadką, ze
spacerów z psem, przesiadywania na werandzie, z drogi do pracy i z powrotem. Z tak
wielu rzeczy, do których na co dzień nie przykładamy uwagi, żyjąc w biegu.
Ale dzięki tym fotografiom możemy się zatrzymać. Tak jak w migawce aparatu zatrzymuje
się ta chwila, na którą właśnie spoglądamy, z którą możemy się skonfrontować
i zobaczyć, że ludzie pod różnymi szerokościami geograficznymi wcale tak bardzo od
siebie się nie różnią.
Ida Chwoles urodziła się w 1973 roku w Paryżu.
Wzrastała wśród obrazów, otoczona legendą swojego dziadka – Rafaela Chwolesa
– artysty polsko-żydowskiego pochodzenia, urodzonego w Wilnie, i Rivki Chwoles –
siostry Rafaela i równie utalentowanej malarki.
Studiowała historię na Sorbonie.
Z pasją podróżowała (i wciąż podróżuje) po Europie, Senegalu, Maroku, Tunezji,
Izraelu, Turcji, Wietnamie, Tajlandii, Armenii, Gruzji – jak mawia: „w poszukiwaniu
portretów i spojrzeń”.
Miała wystawy w Paryżu i okolicach, a także w Toruniu, Lionie, Wilnie.
Za namową ojca – Milija Chwolesa, który włożył w jej dziecięce dłonie aparat – fotografuje
od najmłodszych lat. „Fotografia pozwala mi na nowo odkryć utracony gest
z dzieciństwa, zatoczyć się, wznowić poszukiwanie piękna, nauczyć się walczyć, przełamać
udrękę, odzyskać pewność siebie”
Na wystawie, drugiej w Toruniu, ale pierwszej w Muzeum Uniwersyteckim,
prezentowanych jest sześćdziesiąt jeden czarno-białych fotografii,
wykonanych lustrzanką cyfrową, wydrukowanych na PCV i tkaninach.
Należy wspomnieć, że część niniejszych zdjęć pokazana była na wystawie
„POSITIVE-NEGATIVE. Ida Chwoles & Richard Bilan” w Vilniaus
Gaono žydų istorijos muziejus (Muzeum Historii Żydów im. Gaona
w Wilnie), w całości przygotowanej przez Muzeum Uniwersyteckie,
która miała miejsce w dniach 5.09–2.12.2024 roku.
Prezentowane zdjęcia pochodzą z różnych lat.
Na prośbę artystki fotografie nie mają tytułów, stąd też brak podpisów
pod prezentowanymi pracami i zaznaczenie tego faktu w tytule wystawy
– no title, również po to, by uniknąć pytań „a gdzie są podpisy?!”.
Jednocześnie brak tytułów otwiera widza na szerokie spektrum interpretacji,
zamiast zamykać i ukierunkowywać na określony przez autora
tor, punkt widzenia/patrzenia. No title jest zaproszeniem do otwarcia
własnych „drzwi percepcji” oraz nadania osobistych znaczeń i skojarzeń.
Prezentowane fotografie zachwycają „celnością i precyzją oka” Idy,
która za pomocą aparatu potrafi ukazać esencję danego miejsca i czasu
oraz doskonale odzwierciedlić charakter swoich modeli, którzy w większości
są zupełnie przypadkowi, jednak ich twarze zapadają w pamięć (...)
na długo.
Właściwością każdego wybitnego artysty-malarza jest dążenie do
pozbycia się „uniwersytetów” i naśladownictwa, wykreowanie unikatowej
kreski, charakterystycznego duktu pędzla lub tylko jemu właściwej palety.
IDA CHWOLES NO TITLE
Katarzyna Moskała




