Listy i szkice Borysa Pasternaka w tłumaczeniu Seweryna Pollaka

Zbigniew Dmitroca

Z twórczością Borysa Pasternaka zetknąłem się prawdopodobnie w 1979
roku, kupiwszy w jednej z zamojskich księgarń wielotomową dwujęzyczną
antologię Poezija mira. Jeden z zamieszczonych w niej wierszy:
Luty. Atrament wziąć i płakać… tak mi się spodobał, że zrobiłem jego
przekład. Wiersz był zdecydowanie ponad możliwości translatorskie
początkującego tłumacza, dlatego po blisko trzydziestu latach do niego
powróciłem, a nowy przekład opublikowałem w setnym numerze „Zeszytów
Literackich”. Nie byłem jednak z niego zadowolony i po siedemnastu
latach powstała kolejna wersja. Nazwisko poety znałem już wcześniej,
prawdopodobnie po raz pierwszy natrafiłem na nie w drukowanym na
łamach „Twórczości” szkicu Seweryna Pollaka, w którym pisał między
innymi o Pasternakowskich przekładach Juliusza Słowackiego. Artykuł
wywarł na mnie wielkie wrażenie. Nawet mi się nie śniło, że za kilka lat
ten wybitny tłumacz i znawca rosyjskiej poezji namaści mnie na tłumacza.
Poezja Pasternaka towarzyszyła Pollakowi niemal przez całe życie.
Był jednym z trzech poetów, obok Chlebnikowa i Gumilowa, których
wiersze znalazły się w jego debiutanckim, wydanym w 1936 roku, tomiku
przekładów Z nowej liryki rosyjskiej. Po wojnie, ścisłej po październikowej
odwilży w Polsce, przełożył i opublikował w nowopowstałym piśmie
„Opinie” dwa fragmenty powieści Doktor Żywago, której maszynopis
przemycił z ZSRR do Polski tłumacz Ziemowit Fedecki. Była to pierwsza
na świecie publikacja tej powieści. Niestety, po ostrej reakcji radzieckiego
Związku Pisarzy pismo zostało zamknięte, a wydawnictwo Czytelnik,
wcześniej powierzywszy przekład innemu tłumaczowi, odstąpiło od wydania
książki. Pierwsze polskie wydanie powieści ukazało się w Paryżu
nakładem Instytutu Literackiego w przekładzie Jerzego Stempowskiego,
ukrytego pod pseudonimem Paweł Hostowiec. W roku 1962 w tak zwanej
celofanowej serii poetyckiej PIW Pollak wydał opatrzony własnym
wstępem obszerny wybór wierszy Pasternaka. Kilkanaście lat później w jego przekładzie
wyszła autobiograficzna proza Drogi napowietrzne. Po kolejnych kilkunastu latach duża
reprezentacja przekładów ukochanego poety ukazała się w wyborze jego tłumaczeń
z poezji rosyjskiej Przybliżenia, przedstawiającej przekłady od Tiutczewa do Brodskiego,
a dosłownie przed samą śmiercią Pollaka wyszedł tomik Z Dwudziestowiecznej liryki
rosyjskiej. Naturalnie nie mogło w nim zabraknąć wierszy Pasternaka. Ponadto Pollak
wielokrotnie pisał o Pasternaku w swoich esejach, które ukazały się już pośmiertnie
w tomie Ruchome granice.
Pamiętam, jak pan Seweryn cieszył się, gdy w 1987 roku w związku z zelżeniem cenzury
„drgnęła” książka tłumaczonych przez niego listów Rilkego, Cwietajewej i Pasternaka.
Już wówczas, zatrzymana przez cenzurę, leżała dziewięć lat w wydawnictwie. Do wydania
jednak nie doszło. Nie wyszedł też przygotowany do serii Biblioteki Narodowej tom
wierszy Pasternaka, zwieńczenie przeszło półwiecznej fascynacji twórczością tego poety.
„W tym fotelu co pan, siedział niedawno profesor Błoński” – powiedział Pollak podczas
czy nie pierwszej mojej wizyty w jego mieszkaniu przy ulicy Iwickiej. Namawiał mnie,
żebym przerobił mój esej o Pasternaku i dostosował go do wymogów serii. Ale ja nie
jestem przecież naukowcem i nie mogłem się zgodzić.
Na marginesie dodam, że Pollak nie tylko był tłumaczem i propagatorem twórczości
Pasternaka, ale znał też autora osobiście. Odwiedził go w jego podmoskiewskiej
daczy w Pieriedielkinie. Gdy podczas chyba ostatniego naszego spotkania podawał mi
w przedpokoju kurtkę, poczułem się nieco zakłopotany, że Matuzalem, jak zwykł o sobie
mówić, podaje okrycie dwudziestoparolatkowi. Wówczas Mistrz powiedział: „Pasternak
też podawał ubrania swoim gościom”.
O książce przełożonych przez niego listów i szkiców Pasternaka nie wiedziałem,
dopóki po przeszło czterdziestu latach od złożenia maszynopisu w wydawnictwie Czytelnik
nie została wydana jako dwie osobne pozycje przez Wydawnictwo Uniwersytetu
Warszawskiego w serii „Poza granicami”. Porównanie – kontekst – metoda.
W zamyśle tłumacza książka ta miała być namiastką biografii Pasternaka i dopełnieniem
wcześniejszych wydań jego poezji i prozy. Na prawdziwą biografię w tamtym
czasie nie było raczej szans, choć nazwisko Pasternak nie znajdowało się na czarnej liście
peerelowskiej cenzury, skoro nawet po ponoblowskiej awanturze, w wyniku której poeta
zrzekł się nagrody, był w Polsce publikowany i wydawany. Odpisy listów tłumacz otrzymał
od Jeleny i Jewgienija Pasternaków, czyli synowej i syna, opiekujących się spuścizną
po Pasternaku. Fakt ten jest niezwykle istotny, bo z jednej strony tłumacz sam nie miał
możliwości do tych listów dotrzeć, z drugiej strony przypomina się słynne brązowienie
ojca przez jego syna Władysława Mickiewicza, ponieważ wybór jest co najmniej nieobiektywny,
a i tak tłumacz wzbogacił go o kilka, które pozyskał od innych osób. 

(...)

© Copyright 2014