Peggy, niewolnica sztuki

Tomasz Miłkowski

Kobieta wyzwolona, wewnętrznie niepodległa. Krzykliwa i bezpruderyjna,
rozkapryszona i skąpa, rozrzutna i kochliwa, niekiedy
wulgarna, jak to „uboga milionerka”, jak o sobie samej mawiała, krewna
miliarderów. Mimo że od nich nieporównanie uboższa, dzięki swemu
węchowi do sztuki nowoczesnej zdołała zgromadzić największą i najbardziej
reprezentatywną prywatną kolekcję sztuki współczesnej.
Krytykowano jej gust z różnych stron – hitlerowcy gardzili awangardą,
gotowi wyplenić jej wszelkie przejawy z korzeniami, ale i jej bogaci
krewni, także kolekcjonerzy sztuki, uważali, że kala nazwisko, skupując
artystyczne śmiecie. Te śmiecie miały okazać się najcenniejszą częścią
dziedzictwa Guggenheimów. W jej Palazzo w Wenecji, będącym dzisiaj
częścią Fundacji Guggenheima, można podziwiać dzieła między innymi:
Pabla Picassa, Georges’a Braque’a, Marcela Duchampa, Pieta Mondriana,
Wasilija Kandyńskiego, Joana Miro, Paula Klee, Maksa Ernsta (jej drugiego
męża), Salvadora Dalego czy Jacksona Pollocka. Niezły zestaw nazwisk.
Peggy, a właściwie Marguerite Guggenheim, urodziła się w Nowym
Jorku (1898) jako córka bogatego biznesmena żydowskiego pochodzenia.
Nie musiała martwić się o byt, ale też nie musiała martwić się o sztukę i byt
artystów. A jednak stała się niewolnicą sztuki, admiratorką awangardy,
odkrywczynią nowych talentów, fundatorką stypendiów, podającą początkującym
artystom rękę w trudnych sytuacjach. Niektórzy zawdzięczali
jej (dosłownie) życie. Zapewne lubiła to życie wśród geniuszy, mistrzów
dłuta, pędzla czy pióra. Przebywając w takim gronie, połknęła bakcyla
kolekcjonerki, na niektóre dzieła polowała zawzięcie, zapominając nawet
o świecie, o toczącej się wojnie, o grożącym jej niebezpieczeństwie.
Dwukrotnie wychodziła za mąż, z pierwszym mężem, znanym pisarzem
i dozgonnym przyjacielem Laurence’em Vailem, miała dwoje dzieci (jej                                                                                                                                                córka, utalentowana malarka, zmarła przedwcześnie po przedawkowaniu
narkotyków), ale jej prawdziwymi dziećmi były obrazy i rzeźby.
W ich gromadzeniu Peggy zawierzyła nie tylko własnemu gustowi,
ale także radom przyjaciół z kręgu bohemy. Zainteresowanie awangardą
zawdzięcza jednemu ze swoich przelotnych partnerów, Samuelowi
Beckettowi, który zwrócił jej uwagę na młodych artystów, a wybór prac
godnych zakupu i ocalenia przed zniszczeniem z rąk hitlerowskich
wandali – Duchampowi. Dzięki pomocy wielu ludzi uratowała kolekcję
zebranych dzieł, które niemal w ostatniej chwili wywiozła do Nowego
Jorku przed zaczadzonymi nazizmem Niemcami. Po wojnie ciągnęło
ją jednak do Europy. Wybrała Wenecję, gdzie zakupiła Palazzo Venier
dei Leoni, w którym zamieszkała wraz ze swoją kolekcją.

(...)

© Copyright 2014